Koi to Uso (Love and Lies)

Seriale animowane z całego świata :)
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 2530
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

Koi to Uso (Love and Lies)

Postautor: Tomek » 12 sie 2017, 20:20

Adaptacja rysowanej od 2014 roku mangi autorstwa Musawo Tsumugi. Za animację odpowiada studio Liden Films, a premiera pierwszego odcinka miała miejsce 4 lipca o godzinie 0:00 na antenie stacji Tokyo MX, SUN, KBS, BS11 i tvk (tutaj godzinę później).

Koi to Uso.jpg

Opening:


Fabuła:
W bliskiej przyszłości, gdy młodzież w Japonii kończy 16 lat dostają partnera przydzielonego im przez rząd. Ludzie już nie muszą szukać drugiej połówki i wszyscy akceptują fakt, że władze znajdą pasującą do nich osobę. Yukari Nejima ma 15 lat i jakoś nie może ruszyć z życiem. I w nauce i w sporcie jest poniżej przeciętnej, lecz w środku ukrywa serce pełne pasji! W tym świecie, w którym miłość jest niedozwolona, co się stanie jak Yukari się zakocha?


Anime w klimacie dramy (trochę telenoweli), która w pierwszym chwilach nieco rozczarowuje. Ani główny trójkąt nie zdaje wyróżniać na tle innych bohaterów z tego typu serii, co więcej są tu pewne klisze z romantyczno-szkolnych produkcji, które twórcy mogliby sobie darować dla zdrowia psychicznego widzów. A JEDNAK koncept rzeczywistości z niezwykłym opresyjnym systemem sprawia, że nie mogę zaprzestać oglądania tej serii . Zwłaszcza, że kolejne odcinki nie tylko pomalutku tłumaczą, na jakich zasadach działa całe te swatanie. Także okazuje się, że niektóre z postaci zdają się coś ukrywać.

Trzeba zaznaczyć, że opis serii jest nieco zwodniczy, historia jak na razie umiejętnie unika odpowiedzi na takie tematy, jak ustrój polityczny panujący w Japonii, a samo mieszanie się państwa w intymne sprawy osobiste swoich obywateli jest na razie zaskakująco subtelne - co nie oznacza, że wpasowuje się w naszą definicją wolności i równości. Bardzo mi się to podoba, tak samo jak fakt, że seria nie próbuje na siłę oceniać programu państwowego jako tworu składającego się jedynie z wad. Ma on swoje jaśniejsze i mroczniejsze strony w zależności od danej jednostki.

Z początku cały koncept wydaje jakiś absurdalny i oczywiście bardzo bawi (kolejny plus :)). Jednak - patrząc na obecny przyrost naturalny w Japonii, trudności Japończyków w zawieraniu małżeństw, niechęć do otwierania granic, a także fakt istnienia małżeństw aranżowanych w przeszłości i obecnie (randki grupowe) - scenariusz zaprezentowany w serii jest w jakiś sposób możliwy do spełnienia. Trzeba też pamiętać, że bohaterowie żyją w takim świecie od urodzenia.

Na razie najbardziej podobał mi się 6. odcinek, który jest z jednej strony tak bardzo oderwany od naszej rzeczywistości, a z drugiem zarazem trzyma się pewnych jego ram ( [ Spoiler ]). Wprowadza humorystyczny wątek, który raczej nie przeszedłby u nas, a tam w tym wymyślonych realiach jest jak najbardziej logiczny [ Spoiler ] Podoba mi się też uproszczone na potrzeby nastolatków śmieszne wyjaśnienie, w jakim stosunku urzędnicy dobierają do siebie partnerów ( [ Spoiler ]).

Na plus można też zaliczyć zastosowanie pewnego motywu w pierwszym odcinku w wyniku czego widz nie będzie do końca historii wiedział, czy wybranie przez bohatera tej czy innej dziewczyny, to rzeczywiście poparcie lub krytyka zaprezentowanego systemu małżeństwa. Zresztą w innych anime romantycznym pierwszy epizod mógłby równie dobrze być zakończeniem całej opowieści. Tutaj w przeciwieństwie do innych romansideł to motyw futurystyczny determinuje dalsze losy bohaterów. Gdyby nieodmienna rzeczywistość, byłoby to kolejne, zwykłe romantyczne anime dla chłopców, taka miłosna nastoletnia drama, a tak z pewną fascynacją słucha się rozterek głównego bohatera (może poza pierwszą połową pierwszego odcinka). Obserwuje się codzienną relacje postaci, oraz przede wszystkim chce się wiedzieć, jak to wszystko zakończy się. [ Spoiler ]

Niestety manga nie zakończyła się, więc serial dostanie własny, oryginalny finał, albo będzie skończy się na urwanej historia, która może doczeka się sequela, bądź trzeba będzie sobie przeczytać całą resztę opowieści na papierze. Pierwszy sezon składać się będzie z 12 odcinków, a na obecną chwilę wyemitowano 6 epizodów. Polecam.

W zabawny, ale moim zdaniem bardzo w interesujący sposób określił to anime ktoś w poście na MAL-u:
"This anime is almost like an Asimov-level cultural commentary, but through a love triangle romance plot."
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 2530
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

Koi to Uso (Love and Lies)

Postautor: Tomek » 23 wrz 2017, 17:29

Ostatni cytat z poprzedniego postu można już sobie wsadzić wiadomo gdzie. Kompletnie zawiodłem się na tym anime, pod koniec staję tak nieznośne i irytujące, że żałuje napisania czegokolwiek dobrego o nim.

Jak pisałem wcześniej to, co podnosi poziom/ratuje tu postacie to wątek aranżowanych przez państwo małżeństw. Niestety autor oryginału lub twórcy anime zapomnieli o tym, bo w odcinkach 8-12 w 95% totalnie olewa się ten motyw, sprowadzając cały pomysł do wspomnienia, że jedna z drugoplanowych bohaterek jest twórczynią całego systemu, wybór dziewczyny dla protagonisty mógł być manipulowany (czyli to co wiemy od pierwszego epizodu), do tego sugeruje się, że samo odhajtnięcie jest naiwnie proste.

Zamiast tego serial w zmienia się w typowy młodzieżowy romans i to bardzo niskiej jakości, przy którym polski "Klan" to dzieło wybitne, bo przynajmniej ma jakiś dynamizm, powiedzmy humor i wydarzenia doprowadzają do jakiś skutków. Tutaj fabuła stoi w miejscu, a nawet staje się głupia. Anime miota się z różnymi wątkami - korzysta z typowego dla tego typu gatunku eventu jak wystawianie sztuki "Romea i Julia" w szkole, ale brakuje jakiś gagów czy czegoś bardziej ambitnego - zmian w zachowaniu bohaterów, są tylko beznadziejnie napisane dialogi i zmarnowanie potencjału Nisakiego - dotychczas jednego z najlepszych bohaterów tej serii, bo tak bardzo nie pasującego do przedstawianego tu systemu.

Najgorsze, że na kilka odcinków z otoczenia głównego bohatera znika Ririna i jesteśmy skazani na jego rozmowy z Misaką, które sprowadzają się praktycznie do gadania o tym, jak im źle i jaka to ich łączy miłość/nie miłość. Chyba nie ma gorszej w historii anime pary niż ta dwójka. Brak w niej chemii, jakiś wspólnych zainteresowań, tylko mrużenie oczów, ckliwe gadki i lizanie się ustami. Nadal nie wiem, która z postaci jest gorsza - Misaki "umarłam za waszą miłość" Takasaki, która jest w zasadzie jednobarwną cizą - jej jedynym atrybutem osobowości jest poświęcenie, które ma sprawić, że widzowie powinni jej współczuć.

Jednak jeszcze gorszy wydaje się protagonista - Yukari Nejima - który jest typowym psychicznym i fizycznym anemikiem z anime, ciągle zakłopotanym, co chyba ma być dla odbiorcy zabawne (bo seria w zasadzie nie ma innych gagów do zaprezentowana), a co z każdym epizodem coraz bardziej męczy. Dodatkowo okazało się serial ma kuriozalną konkluzję w ostatnim odcinku, która nie tylko nic wyjaśnia, ale jeszcze bez wstydu wynosi na ołtarze to, co często zarzuca się gatunku "harem" - niezdecydowanie bohatera. Protagonista to najgorszy mężczyzna w historii, powiedziałbym wróg kobiet, a widzom próbuje się wmówić, że jest to super słodki finał anime. Wszystko przez to, że manga trwa i podobnie jest równie do niczego - do dzisiaj nie wyjaśniła żadnych sekretów.

Podsumowując seria w drugiej połowie po prostu żałosna i nie zdatna do oglądania. Twórcom wydawało się, że jak puszczą buńczuczną muzykę to jakoś zbuduje się klimat, a wyszła nuda.

Wróć do „Animacje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości