Wątek gospodarczy

Najważniejsze wydarzenia z Polski i ze świata.
Zbychu51
Activist
Posty: 4998
Rejestracja: 01 mar 2011, 15:04
Lokalizacja: Katowice

Wątek gospodarczy

Postautor: Zbychu51 » 02 wrz 2016, 16:11

Czy jesteście za zniesieniem handlu w niedzielę? Bo już nawet Węgrzy znieśli ten zakaz, który wdrożyli ponad rok temu.
http://biznes.interia.pl/wiadomosci/new ... 82597,4199
Awatar użytkownika
janekpogwad
Tech Administrator
Posty: 1170
Rejestracja: 09 paź 2010, 17:05
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Wątek gospodarczy

Postautor: janekpogwad » 02 wrz 2016, 16:24

PSL ma ciekawy kompromis, do którego bym się przychylił: zakaz tak, ale od godz. 13:00.
Zbychu51
Activist
Posty: 4998
Rejestracja: 01 mar 2011, 15:04
Lokalizacja: Katowice

Wątek gospodarczy

Postautor: Zbychu51 » 02 wrz 2016, 17:08

Tez popieram pomysł Ludowców. Jest lepszy niż całkowity zakaz handlu w niedzielę. Ale minęły te czasy kiedy jeździło się na wycieczki za miasto. Teraz niedzielne wycieczki to wycieczki do supermarketów, i przy okazji zrobienie jakiś zakupów.

Co oznacza obniżenie wieku emerytalnego?

Emerytury i renty zostaną drastycznie obniżone lub podatki dla wszystkich zostaną podwyższone. Dla Polski nie ma innej alternatywy, jeżeli wiek emerytalny ma zostać obniżony, zgodnie z wyborczymi obietnicami.


Dlatego najlepsze rozwiązanie to pozostawić wiek emerytalny bez zmian.
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomos ... alnapolska
Jantar
VIP Expert
Posty: 3436
Rejestracja: 13 lip 2011, 18:50
Kontaktowanie:

Wątek gospodarczy

Postautor: Jantar » 02 wrz 2016, 19:15

Ja nie popieram zakazu handlu w niedzielę. Sama często robię zakupy w markecie w niedziele.
Awatar użytkownika
Direct
VIP Mod
Posty: 8534
Rejestracja: 10 maja 2009, 18:09
Lokalizacja: Śląsk

Re: Wątek gospodarczy

Postautor: Direct » 02 wrz 2016, 19:50

Nie powiem, zdarza mi się coś kupić w niedzielę, ale nie są to jakieś wielkie zakupy. Jako tako jestem za zakazem handlu w ten dzień, bo wiedząc, że będzie zamknięte, można wszystko pokupić wcześniej. Punkt widzenia zależy jednak od punktu siedzenia. Jeśli ktoś na przykład pracuje w tygodniu i w sobotę, to zakupy w niedzielę będą jak znalazł, zwłaszcza większe. Jak zwykle, kiedy sprawa dotyczy rzeszy ludzi, trudno wszystkich zadowolić.
Awatar użytkownika
Ama18
VIP Expert
Posty: 1710
Rejestracja: 19 paź 2008, 20:04
Kontaktowanie:

Wątek gospodarczy

Postautor: Ama18 » 02 wrz 2016, 20:03

To świetna sprawa dla dużych miast. Jeżeli zakaz będzie obejmował centra handlowe to zniknie jeden z głównych powodów dezurbanizacji śródmieść. Przez tydzień praca, w weekend "mall". Ma to destrukcyjny wpływ na życie miasta, funkcjonowanie innego, mniejszego handlu oraz wywołuje korki. Zostaliśmy, wbrew warunkom, ubrani w amerykański styl życia w mieście i trzeba to przerwać.

PiS ma w poważaniu rewitalizację więc tych argumentów nie uzna. Handel powinien być dopuszczony w ciut szerszym zakresie, niż w święta. Jakieś delikatesy, ciucholandy niech sobie będą otwarte np. do 15, ale centra handlowe - zamknięte przez całą niedzielę.
Awatar użytkownika
Karol
Administrator
Posty: 13378
Rejestracja: 24 maja 2006, 15:29
Lokalizacja: Starachowice

Wątek gospodarczy

Postautor: Karol » 03 wrz 2016, 5:28

Niektórzy nie rozumieją, że handel w niedzielę jest nam potrzebny - w końcu są pewne zawody, które nie mogą sobie odpuścić nawet jednego dnia w tygodniu, m.in. lekarz, policjant, strażak, pracownik energetyki, kierowca MPK czy nawet sprzedawca na Statoil.

Solidarność nie pokwapiła się także (albo udaje, że problemu nie ma) żeby sprawdzić, czy zakaz handlu w niedzielę wpłynie na ilość zatrudnienia w sieciach marketów - i tak, kiedy jeszcze Lidl i Biedronka sobie poradzą (Ci sami pracownicy rozkładają towar i obsługują kasy), to Carrefour, Tesco i inne sklepy czeka redukcja zatrudnienia - w każdym z nich pracownicy przychodzą do pracy według grafików, układanych tak, by danego dnia jeden zastępował drugiego, u każdego średnia godzin to najczęściej 160 godzin miesięcznie, chyba, że ma się mniejszy etat, to wiadomo. Zgadzam się z argumentacją NSZZ "S", że klienci faktycznie w zamian za wolną niedzielę, będą robić większe zakupy w sobotę, ale błędem jest twierdzenie, że pracowników kas można tak łatwo poprzesuwać. Część sklepów nie jest przystosowana: nie ma większej ilości kas :), inne natomiast wprowadzają kasy samoobsługowe gdzie obojętne jest czy przejdzie przez nie w ciągu dnia 100 czy 300 ludzi, tak samo potrzebny będzie do nich tylko jeden pracownik nadzoru w sobotę, inne jeszcze odczują podwyższone natężenie klientów, ale nie będzie im potrzebna więcej obsługi do ogarnięcia tematu. Oznacza to, że pracownik niedzielny jest do zwolnienia. Ale przecież jest 500+, można wszystko za to wybaczyć.

@Ama18: Nie zgadzam się z Tobą, bowiem dokonałeś dziwnej klasyfikacji sklepów, według nie wiem jakich kryteriów. Dlaczego ciucholandy i markety mają hulać pół niedzieli, a centra handlowe już nie? A czym one się od siebie różnią, z wyjątkiem tego, że centrum zawiera w sobie wszystkie z powyższych? Nie wiem do jakiego miasta odnosisz się w zasadzie, że weekndowe wyprawy do centrów handlowych powodują korki - chyba przy kasach, bo z pewnością nie na ulicach średnich miast. Jeśli włodarze nie są w stanie zapewnić ciekawego miejsca rekreacyjnego dla swoich mieszkańców, to co jest złego w tym, że część z nich chce tego dnia robić zakupy? To jest odbieranie swobód obywatelskich, bo państwo chce narzucić obywatelom terminy robienia zakupów. Równie dobrze powinno się zamykać szpitale, komendy policji, jednostki straży pożarnej, stacje paliw - tam wszędzie są ludzie z krwi i kości, należy im się wolne... I niech nikt nie wyskakuje z argumentami, że porównanie marketu do szpitala jest marne - akurat przy życiu to sklepy nas utrzymują, nie służba zdrowia.
Awatar użytkownika
Ama18
VIP Expert
Posty: 1710
Rejestracja: 19 paź 2008, 20:04
Kontaktowanie:

Wątek gospodarczy

Postautor: Ama18 » 03 wrz 2016, 20:24

Centra handlowe, ze względu na swój charakter (masa sklepów w jednym miejscu, uksztaltowanie witryn i korytarzy) mają charakter bunkrów - mało wejść, zostań w srodku i buszuj, przysiądź przed fontanną. Miasto nie ma z nich pożytku (opłaty planistyczne i renty adiacenckie płacą ci, którzy mają słabych prawników), ponieważ przyczyniają się do zmniejszenia zatrudnienia w handlu (Poznań), ba, same urzędy modyfikują plany przestrzenne na ich rzecz (Poznań 2002, Wrocław - Galeria Vroclavia).

Korki - z perspektywy Poznania i Wrocławia (np. zakorkowany parking w Galerii Malta, Rondo Rataje w przyszłości).

Największą atrakcją miasta są spontaniczne zachowania ludzi. Takie zachowania w centrum handlowym nie występują - spróbuj się rozstawić z gitarą lub usiąść w Starym Browarze na posadzce. Ludzie sami z siebie nie wyjdą na ich poszukiwanie, ponieważ po wielogodzinnym buszowaniu w C.H. mogą mieć mniej siły (z czego zdają sobie twórcy projektanci - dystans od wejścia do sklepu rzadko przekracza 500 metrów, a jak jest więcej to i tak klient gdzieś spocznie lub wejdzie do innego sklepu). Mój post to raczej głos wołającego na puszczy, gdyż generalnie chcę powstrzymania "epidemii centrów handlowych" nie mającej precedensu w krajach rozwijających się w naszych kręgach kulturowych. Jestem w swojej opinii dosyć odosobniony, gdyż to, co wygląda jak upakowanie wszystkiego w jednym miejscu w rzeczywistości generuje koszty na rewitalizację.

Szanuję twoją opinię :)
Jantar
VIP Expert
Posty: 3436
Rejestracja: 13 lip 2011, 18:50
Kontaktowanie:

Wątek gospodarczy

Postautor: Jantar » 03 wrz 2016, 21:00

To, że ludzie wolą robić zakupy w centrach handlowych, niż w mniejszych czy małych (osiedlowych) sklepach jest całkiem zrozumiałe. Raz chodzi o cenę. Nie oszukujmy się, ale w mniejszych sklepach wszystko jest o kilka złotych droższe, a w osiedlowych jeszcze bardziej. Przykładowo danie Frosty w Carefourze kosztuje 12 zł, w moim osiedlowym sklepie prawie 17 zł. I tak jest kompletnie ze wszystkim, od chleba, mąki, cukru, serów począwszy, a na alkoholu skończywszy. Owoce tak samo są dużo droższe, niż w hipermarketach. A zawdzięczamy to temu, że mniejsze sklepy i osiedlowe sklepiki zaopatrują się przeważnie w hipermarketach, albo w hurtowniach typu Macro Cash & Carry, a potem doliczają 50-70% swojej marży. Swego czasu często korzystałam z zakupów w Macro - fakt, trzeba mieć kartę wejściową. Ceny nawet detaliczne były dużo niższe, niż w sklepach na osiedlu. Widywałam też właśnie mnóstwo handlowców z załadowanymi wózkami w takich ilościach hurtu, że raczej było oczywiste. Poza tym kasjerzy zawsze wystawiali wtedy faktury, a stojąc w kolejce do kasy słyszało się to i owo. Sieci hipermarketów mają towar bezpośrednio od dystrybutorów, do tego dodają znacznie mniejsze marże. Jak drobni handlowcy zejdą ze swoich wygórowanych cen to wtedy odzyskają klientów. Oczywiste jest, że nie każdemu chce się chodzić kawałek na piechotę, czy jeździć autobusem, albo nawet samochodem, po większe zakupy, ale jeśli różnica na wydatku opiewa na 50-100 zł to sorry... Tymczasem drobni kupcy zamiast obniżać swoje ceny żądają zamykania hipermarketów, albo przynajmniej zakazu handlu w niedziele - ale już nie dla siebie, bo rodzinne sklepy przy tym zakazie będą dalej mogły funkcjonować, a dodatkowo biorąc pod uwagę zamknięcie hipermarketów, sklepikarze ustalą sobie jeszcze wyższe ceny. W końcu zawsze trafi się klient, któremu czegoś zabraknie, albo nie z jakiegoś powodu nie zrobi zakupów w tygodniu, więc będzie musiał zrobić w niedzielę w takim sklepie płacąc wyższe ceny.

Drugi powód to po prostu fakt, że różne sklepy są praktycznie w jednym miejscu. Sorry, ale jak mam jechać z mojego osiedla do centrum 40 minut autobusem i potem jeszcze chodzić pół dnia po centralnej ulicy w nadziei na zakup jakiegoś ciucha za niebotyczną wręcz cenę to mi się po prostu nie chce. Zresztą zazwyczaj wtedy okazuje się, że sklep, do którego się wybierałam, albo został zlikwidowany, albo przeniesiony gdzieś na drugi koniec miasta i żeby się tam dostać, czeka mnie 2-u godzinna jazda komunikacją miejską z kilkoma przesiadkami. Żadna to przyjemność robienia zakupów. Wolę iść do centrum handlowego, gdzie mam różne ciuchlandy jeden obok drugiego i zawsze coś dla siebie znajdę, dodatkowo nawet w niższej cenie, niż gdzie indziej.

Niestety, ale tak to właśnie wygląda. I tego wyboru obecnie chce się nas pozbawić. Uchwalając zakaz handlu Sejm de facto będzie nam organizował czas wolny narzucając nam, co możemy robić, a czego nie.

A skoro ma być zakaz handlu w niedziele to dlaczego nie zakaz wszelkiej pracy w niedziele? Przypominam, że także nauczyciele akademiccy pracują w weekendy. Jest masa szkół wyższych, w których są zajęcia w weekendy od rana do późnego wieczora. Co do wyjątku aptek, czy stacji benzynowych to przecież może paść argument, że każdy może się zaopatrzyć w leki czy benzynę wcześniej, może znów kanistry wrócą do łask i kierowcy będą mieć w nich benzynę w zapasie, jak to bywało przed laty?
Ostatnio zmieniony 03 wrz 2016, 21:10 przez Jantar, łącznie zmieniany 1 raz.
Zbychu51
Activist
Posty: 4998
Rejestracja: 01 mar 2011, 15:04
Lokalizacja: Katowice

Wątek gospodarczy

Postautor: Zbychu51 » 03 wrz 2016, 21:07

To wtedy taki klient poczeka do poniedziałku. Przecież nie będzie płacił tak wygórowanej ceny w małych osiedlowych sklepikach. Nie oszukujmy się.
Jantar
VIP Expert
Posty: 3436
Rejestracja: 13 lip 2011, 18:50
Kontaktowanie:

Wątek gospodarczy

Postautor: Jantar » 03 wrz 2016, 21:14

@Zbychu, łatwo mówić, że poczeka do poniedziałku, ale bywają sytuacje, że np. coś gotujesz na obiad i okazuje się, że zapomniałeś czegoś kupić, co jest potrzebne do dania. Co wtedy? Będziesz czekać do poniedziałku zostawiając niedzielny obiad w stanie surowym, czy pójdziesz do sklepu osiedlowego i zapłacisz 5 zł drożej za produkt? A co z tymi, którzy mają tak ustawiony czas pracy, że nie bardzo mają czas albo i siły na zrobienie zakupów w tygodniu? Im zostaje tylko sobota lub niedziela, więc będą musieli przepłacać. PiS nie podniesie im z tego powodu pensji, że przez wprowadzony zakaz handlu wydają więcej na zakupy.
Awatar użytkownika
Direct
VIP Mod
Posty: 8534
Rejestracja: 10 maja 2009, 18:09
Lokalizacja: Śląsk

Wątek gospodarczy

Postautor: Direct » 03 wrz 2016, 22:21

Zablokujmy ustawę, bo Kowalski nie kupił soli na czas. Projekt zakazu handlu w niedzielę ma oczywiście plusy i minusy, ale wada przez Ciebie przytoczona jest groteskowa ;). Są święta, kiedy praktycznie wszystko jest pozamykane, w stopniu większym, niż w zwykłą niedzielę i jakoś ludzie z głodu nie padają po tym, jak zapomną kupić składnika do obiadu. Zawsze można pożyczyć od sąsiada. Kiedyś się tak robiło, gdy było pozamykane, czyż nie? :)
Awatar użytkownika
Karol
Administrator
Posty: 13378
Rejestracja: 24 maja 2006, 15:29
Lokalizacja: Starachowice

Wątek gospodarczy

Postautor: Karol » 03 wrz 2016, 23:10

@Direct, nie wiem czy samodzielnie przygotowywałeś święta czy tylko byłeś gościem, ale to je wyróżnia od niedzieli, że przygotowania do nich nie zaczynają się 24 grudnia tylko nawet tydzień wcześniej.

Na portalu wpolityce.pl pojawił się bardzo sensowny wpis z pytaniem w czym kasjerki w supermarketach są gorsze od pracowników np. kin, które prawdopodobnie będą pracować w niedzielę (i do dziś pracują w święta). Może zamkniemy wszystko, zostawmy tylko szpitale, policję i elektrownię, które zapewniają nam bezpieczeństwo bytu, a stacje paliw, kawiarnie czy sklepy prywatne zamknijmy. Wypić kawę, obejrzeć film, kupić sól w jakimś "abc" czy też zatankowac samochód można przecież na tygodniu.
Awatar użytkownika
Ama18
VIP Expert
Posty: 1710
Rejestracja: 19 paź 2008, 20:04
Kontaktowanie:

Wątek gospodarczy

Postautor: Ama18 » 03 wrz 2016, 23:24

Ciekawa dyskusja się zrobiła :) Ciężko relatywizować, ale i teraz są sprzeczności. Panie z warzywniaka w niedziele z reguły nie pracują, ale np. pani sprzedająca warzywa na targu już może. Do fryzjera ciężko w niedziele iść, ale w centrum handlowym szansa na czynny zakład jakby większa. Przede wszystkim trzeba się zastanowić czemu zakaz ma służyć. Moja wcześniejsza propozycja - przytemperowaniu C.H. :) , ale wiemy, że plany są szersze. Może należy bardziej zająć się prawem pracy, by w święta rzeczywiście była dobrowolność sprzedaży tylko przez właścicieli? Może panie pracujące w marketach po 10 latach roboty powinny liczyć na jakiś rozwój, a nie że przychodzi nowy pracownik i ma takie same warunki? IMO to marketami się trzeba zająć najpilniej, z całym szacunkiem ale praca np. w ciucholandzie nie jest cięższą.
Awatar użytkownika
Direct
VIP Mod
Posty: 8534
Rejestracja: 10 maja 2009, 18:09
Lokalizacja: Śląsk

Wątek gospodarczy

Postautor: Direct » 03 wrz 2016, 23:53

Karol pisze:@Direct, nie wiem czy samodzielnie przygotowywałeś święta czy tylko byłeś gościem, ale to je wyróżnia od niedzieli, że przygotowania do nich nie zaczynają się 24 grudnia tylko nawet tydzień wcześniej.

Pisząc "są święta, kiedy praktycznie wszystko jest pozamykane" miałem na myśli np. 1 czy 3 Maja, nie święta typu Boże Narodzenie :).

Ama18 pisze:Może panie pracujące w marketach po 10 latach roboty powinny liczyć na jakiś rozwój, a nie że przychodzi nowy pracownik i ma takie same warunki?

Ustawowe bonusy dla starszych stażem pracowników spowodowałyby najpewniej, przynajmniej u tzw. Januszy biznesu, większą rotację ludzi, aby ich uniknąć albo inne kombinacje w rodzaju zatrudniania pani Grażynki na nowo co ileś tam lat.


Wróć do „Headlines”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość