[FOX] THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Dział poświęcony zagranicznym serialom telewizyjnym.
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 3845
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

[FOX] THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Tomek » 05 paź 2017, 14:29

Temat poświęcony komediowej space operze Foxa od Setha MacFarlane - twórcy Family Guya, American Dad!, jednocześnie największego, niepoprawnego fanboya Star Treka, jaki widział Hollywood. Serialowi, który krytycy nienawidzą, a zwykli widzowie kochają, o czym świadczą oceny na Metacritic i Rotten Tomatoes (co pokazuje profesjonalizm tych serwisów oraz niektórych krytyków - oceniać serial po jednym odcinku).
Orville prawdziwy Star Trek.jpg

Trailer:


Czołówka:
https://streamable.com/8iun2

Opis:
Fabuła skupia na przygodach załogi tytułowego statku Orville, którzy przemierzają galaktykę. Ta zbieranina ludzi i obcych musi zmagać się nie tylko z bezmiarem kosmosu, ale także z bardziej przyziemnymi problemami codzienności. Ich kapitan to Ed Mercer, czyli pechowiec, po rozwodzie, który na siłę stara się udowodnić swoją wartość i napisać nowy rozdział w swoim życiu. Ta szansa nadchodzi wraz z jego awansem na kapitana U.S.S. Orville. Cała sprawa jednak szybko się komplikuje, gdy okazuje się, że pierwszym oficerem jest jego była żona, zaś załoga składa się z ludzi równie doskonałych w swoim fachu, co zakręconych.
Źródło: http://wielopasja.blogspot.com/2017/08/ ... -2017.html

Osobiście też nie byłem zachwycony po pilocie - historia była taka sobie, a główny bohater, grany przez samego Setha MacFarlane'a, działał mi na nerwy, bo wplątywał w niemal każdy dialog żarcik. Nie wiem, czy to jego własna wina, czy reżysera, który odpowiadał za pierwszy epizod - Jona Favreau (ten od Iron Mana). Tak, czy owak początek pozostawiał wiele do życzenia.
Orville.jpg

Co mnie jednak oczarowało to jak serial jest zrobiony. Nie da się chyba zrobić bardziej estetycznie nieoficjalnego Star Treka, aby nie złamać praw autorskich :lol: . Nie chodzi tylko o uniformy, wygląd wnętrz statków (na ich pokładach jest jasno - wreszcie jakiś normalny kosmiczny SF, gdzie postacie nie siedzą w grobowej ciemności), ale o niedzisiejsze stonowane ujęcia, bez jakiś dziwnych wirujących ujęć, zbliżeń na twarze, filmowania pod kątem podczas rozmów, filtrów (flar :P) na obrazie itp. Nawet odcinki kończą się w podobny spokojny sposób, co w ST. Do tego ta czołówka, która brzmi gdzieś pomiędzy intrem Star Trek The Next Genearation, a Star Trek Voyager (polecam porównać sobie muzykę z tym drugim :)).

Tutaj warto pochylić się nad efektami specjalnymi, które też są bardzo tradycyjnie, jakby żywcem wzięte z ST - otóż produkcja poza CGI używa tradycyjnych fizycznych modeli statków do tworzenia scen w kosmosie.
Orville model.jpg
Orville model 2.jpg

O ile pierwszy odcinek, jak widać pozostawił mnie z mieszanymi uczuciami, to już drugi epizod o wiele bardziej rokował na przyszłość. Reżyserem tym razem był Robert Duncan McNeill, czyli aktor, który wcielał się w Toma Parisa przez siedem sezonów Star Trek Voyager (wcześniej miał też rólkę jako Nicholas Locarno w serialu Star Trek The Next Generation). Epizod był z jednej strony w klimacie TOS-owego epizodu "Cage" (te ufoki :D), z drugiej - podejmował wątek dojrzewania jednego z załogantów do swoich obowiązków, co bardzo wpisuje się w dawną postać graną przez reżysera. Postacie, które w pilocie były tylko chodzącym styropianem próbującym nas rozbawić, teraz w końcu dostały prawdziwe charaktery. Nawet Ed Mercer - grany przez Setha MacFarlane'a - potrafił zachować się poważnie, gdy trzeba. Co więcej producenci dali do zrozumienia, że humor kapitana statku jest nie tylko żałosny dla widzów, ale też dla reszty załogantów (rozmowa z Bortusem). Oznacza to mniej więcej tyle, że główny bohater ma właśnie być takim lekkim życiowym nieudacznikiem, ukrywającym zakłopotanie za humorem.
Orville 2.jpg

Serial także po raz pierwszy, bez żartów, porusza kwestie różnicy gatunkowej u jednego z załogantów. Widz dostaje bardzo (BARDZO) niezręczną scenę i myśli sobie o nim, jak o niesmacznym żarcie. Problem w tym, że nie pada w tej scenie ani jeden kawał. Tu nasuwa się też kolejna myśl - skoro to nie ludzie, to nie muszą mieć takiego samego podejścia do prywatności i nie musi być to dla nich niezręczne. Właśnie takiego dziwnego klimatu oczekuję po, przynajmniej oficjalnie, parodii Star Treka. Uczucia niepewności, czy twórcy to tak na serio, czy tak dla żartów. Nawet rozwiązanie całego odcinka - choć prostackie - wpasowało się w ten klimat.

I tutaj dochodzimy do moim zdaniem najlepszego, 3. odcinka serialu - wyreżyserowanego przez Brannonę Bragę, który jest także producentem wykonawczym serialu. Kim jest ten cały Braga? Zaczynał jako statysta w Star Trek The Next Generation, aby skończyć jako jego producent wykonawczy, autor niektórych scenariuszy ST (razem z Ronald D. Moorem), także tych filmowych. Był też showrunnerem Star Trek Voyager i Star Trek Enterprise. W pewnym momencie był najważniejszą osobą stojącą za ST. O jego pracach wiele osób ma różne zdanie - jedni go nienawidzą, inni kochają.

Co jak co, ale o klimacie ST to on ma pojęcie. Trzeci odcinek to jak epizod The Next Generation, tylko z elementami humoru (kapitan mówiący teksty, które Picard nigdy nie miałby jaj powiedzieć wobec ważnych person obcej cywilizacji). Podjęty zostaje poważny temat - prawa do oceniania kultury innej cywilizacji - i to naprawdę działa. Nawet, jak są elementy komiczne, to zaprezentowane są one błyskotliwie i można zwalić je na różnice rasowe (podjęcie decyzji przez Bortusa). Uwielbiam scenę, w której przesłuchuje się Malloya. :D.

Przede wszystkim wszyscy aktorzy brzmią bardzo wiarygodnie jak na sytuację, przede wszystkim wielkie brawa dla Petera Macona, grającego Bortusa i Chada Coleman, grającego Klydena. Macon brzmi w tym odcinku niczym Worf ze Star Trek The Next Generation. Problem, który jest tu przedstawiany, poruszany jest z wielu stron - nie tylko załogantów (m.in. robota), Bortusa, Klydena, rasy Moclusów, ale też z perspektywy prawa Unii (tutejszego odpowiednika Federacji).
Bortus Orville.jpg

Jest tu kilka typowych zagrań ze Star Treka - co jest piękne produkcja pozwala sobie w tym względzie na pewną oryginalność. W pewnym momencie kapitan wykonuje w nietypowy dla kapitana ST "odwrót" oddaje przywilej w pewnej sprawie swojej ex. Zwykle taką odpowiedzialność brali na siebie dowódcy statku. Zakończenie odcinka też okazuje się jak najbardziej niespotykane - przy czym nie robi się z niego ogromnej dramy, jaki zrobiłyby seriale dziejące się w realnym świecie. Jedynie te wcześniejsze 10 minut nieco spłaszcza serial - wyszło to zbyt na siłę feministycznie. Byłoby lepiej dla fabuły, gdyby rasa Moclusów nie okazała się tak zakłamana w sobie społeczeństwem. Niemniej jest to dobrze zrobiony, wybalansowany epizod.

Czwarty odcinek to kolejny odcinek w stylu ST. Jak dla mnie nie był tak ciekawy jak trzeci, ale widać, że klimat serialu ustabilizował się i ma ciekawe pomysły. Jedynie może jeden żarcik w stodole był bardzo na siłę. Z drugiej strony zabawna była scena przed drzwiami - pada tekst pasujący nawet do naszej, polskiej rzeczywistości :) No i pojawia się pewien znany aktor z popularnego niegdyś w naszym kraju serialu :rolleyes: .

Podsumowując serial nie bez wad, ale zmuszający do myślenia - coś, co niestety Star Trek Discovery - serial o zbuntowanej mentalnie nastolatce - porzucił na rzecz wybuchów, przedramatyzowanych dialogów, artystycznych scen, radykalnie przedstawianych bohaterów, ogromnej ilości głupot fabularnych, żałosnych Klingonów, niewpisujących się w kanon technologii i wydarzeń. Bezbarwny serial próbujący symulować współczesną telewizje, być drugą Grą o Tron, Breaking Badem itd. Czymś czym nigdy nim nie będzie, bo brakuje mu oryginalności.

Orville za to jest serialem na luzie, dzięki czemu poważniejsze momenty, jeśli dobrze je zawrze się w fabułę, odbierane są tak jak powinny. Jednocześnie głupie zagrania fabularne nie rzucają się tak w oczy, bo to przecież komedia. To nawet pasuje do tego, co powiedział na temat produkcji Seth MacFarlane - ma to być produkcja w stylu kultowego MASH. Poważne tematy ukryte pod płaszczykiem głupkowatego humoru.
Orville serial.jpg

Na koniec taka ciekawostka - Seth MacFarlane w serialu Star Trek Enterprise :D
Seth MacFarlane Star Trek Enterprise.jpg

Postać dr Claire Finn gra Penny Johnson Jerald - aktorka, która grała Kasidy Yates w Star Trek Deep Space Nine (a także Dobarę z Next Generation)
Kasidy Yates.jpg

+ przewrotne oceny na Metactitic i Rotten Tomatoes :lol:
Orville Metacritic.jpg
Orville Rotten Tomatoes.jpg


Mam wrażenie, że rok akcji serialu - 2418 - nie jest przypadkowy. Fabuła ostatniej chronologicznie produkcji w uniwersum ST - film Star Trek Nemesis to 2379. Takie sugerowanie, co kontynuujemy :rolleyes:
HENSHIN!
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 3845
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Tomek » 08 paź 2017, 0:49

Producent serialu - André Bormanis (wcześniej konsultant naukowy przy seriach Star Trek: The Next Generation, Star Trek: Deep Space Nine, Star Trek: Voyager i Star Trek: Enterprise) opowiada o naukowych kwestiach statku Orville :)


W czwartek wyszedł piąty odcinek wyreżyserowany przez Jonathana Frakesa - odtwórcę postaci Williama Riker w Star Trek The Next Genearation (powracał też małych rólkach w Deep Space Nine, Voyagerze i Enterprise), a także reżysera filmu kinowego Star Trek - Pierwszy Kontakt :)
Jonathan Frakes.jpg


Podoba mi się, jak serial korzysta z tego, że jest produkcją komediową dzięki czemu może sobie pozwolić na przedstawienie pomysłów SF w bardziej lekki, groteskowy sposób niż, gdy były one obecne w Star Treku (nie mówię o tym syfie, co jest teraz emitowany na Netflixie, bo to nie jest żadne ST). Wątek poznawania ludzkiego toku myślenia przez androida w tym odcinku to prawdziwa wisienka na torcie. Piękna analogia do internetowego, wszechobecnego, youtubowego "it's prank, bro!". Jałem z obydwu zaprezentowanych przykładów przez dobre kilka minut :lol: . Kocham taki wisielczy humor. Twórcy po raz kolejny udowodnili, że mają jasny kierunek - MASH w kosmosie.

Tak samo spodobał mi się początek odcinka, który postanawia zerwać z typowym dla seriali SF służbowym siedzeniem na mostku i gapieniem się na monitor/przestrzeń kosmiczną. Wtedy , gdy statek sobie po prostu leci - też mi uroki eksploracji - przecież to nawet maszynista ma ciekawsze widoki za oknem ;). Tutaj postacie, niczym typowi ochroniarze na jakieś portierni, znajdują sobie zajęcie w celu zabicia czasu :D.

A to tylko wątki poboczne-dodatki, bo danie główne odcinka to - nie spoilerując - motyw fantastyczny wielokrotnie już przerabiany w ramach ST. Nie powiem, żeby było to specjalnie oryginalnie, ale twórcy postarali się wykorzystać przygodowy i lekki nastrój swojego serialu, aby dobrze to oglądało się. Jest to najbardziej nastawiony na akcję ze wszystkich epizod (uwielbiam efekty specjalne w tym serialu - nie są tak upaćkane filtrami czy dziwnymi technikami, jak to niestety ma miejsce w różnych filmach czy serialach od czasu wkroczenia na scenę adaptacji komiksów Marvela). Wpleciono w to wszystko nie tylko wcześniej wspomniany przeze mnie wątek humorystyczny, ale też obyczajowy - jakbym nie patrzeć pasujący do kapitana- nieudacznika, który dostał własny statek i załogę dzięki niestandardowemu nepotyzmowi ;)

Rozbawiło mnie, że wspomniano pewną postać historyczną - tak składa się, że kiedyś pojawiła się osobiście w serialu Star Trek Voyager i jej los (bazujący zresztą na teoriach spiskowych, żywych dzięki takim programom jak "Nie do wiary") był bardzo podobny, ale jednak pod względem szczegółów inny :). Jej historię poruszał nawet pewien znany polski youtuber :P
HENSHIN!
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 3845
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Tomek » 14 paź 2017, 14:58

Szósty odcinek Orville obejrzany i był świetny! :D

Idealne połączenie naiwnego porządku fabularnego, uproszczeń z klasycznego Star Treka z lat 60 (tajna misja dwóch członków załogi Orville na statku wroga, która oczywiście kończy się czymś większym), standardowych durnych sucharów oraz w końcu zestawienia typowego ludzkiego humanitarnego myślenia z obcym (wręcz religijno-fanatyczno-nazistowskim) światopoglądem. Poczułem się, jakbym oglądał Babylon 5, gdzie decyzje powzięte przez bohaterów nie zawsze miały pozytywne konsekwencje. Nie ma tu żadnego śmiesznego przekabacania bohatera innej rasy czy happy endu. Kolejny dowód, że Orville to taki MASH w kosmosie - niby udaje to komedię, a zakończenie ma grobowy, szary nastrój.

Coraz bardziej lubię kapitana. Nieudacznik, ale dobry chłop - może nie podzielam jego podejścia, ale podziwiam za próby. Tego mi brakowało u powszechnie lubianego wśród fanów ST kapitana Picarda w serialu Star Trek The Next Generation - zamiast co chwilę błądzić przez swój nadmierny idealizm niemal zawsze na końcu miał rację, fabuła mu zawsze pomagała w przekabacaniu na słowa. Dlatego właśnie wolałem seriale Deep Space Nine i Voyagera - bo reprezentowała walkę o ideę niedoskonałej Federacji (scena z Quarkiem, Garakiem i piwem korzennym z DS9), a nie ten samozachwyt Roddenberry'ego - twórcy Star Treka - nad swoim wizją świata.

Swoją drogą to, że bohaterowie są trzecioligowcami w tutejszej flocie, wyjaśnia dlaczego ta nie ma problemu z wysłaniem ich na samobójczą - przynajmniej z realistycznego punktu widzenia - misję :lol: .
HENSHIN!
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 3845
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Tomek » 15 paź 2017, 14:10

Trailer siódmego odcinka :)
[ Spoiler ]

Porównanie ocen Orville i Star Trek Discovery na IMDB z odcinka na odcinek ;p
Star Trek Discovery Orville.jpg

No i oglądalność, która jest trochę niepokojąca, aczkolwiek Orville nadal jest w czołówce najlepiej oglądanych seriali Foxa (współczynniki). Spadki wynikają tutaj głównie z przesunięcia na czwartek i emisji w tym samym dniu, co cholerne Gotham :rolleyes:
Orville oglądalność.jpg
Mam nadzieję, że Fox weźmie pod uwagę liczbę odtwarzeń i streamingu, które podobno są bardzo dobre.

No i nie można zapomnieć o planowanej emisji w Polsce :)
https://media2.pl/media/145585-Orville- ... e-FOX.html
HENSHIN!
Awatar użytkownika
Pawel
Activist
Posty: 4866
Rejestracja: 27 maja 2006, 14:50
Lokalizacja: Nysa

THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Pawel » 15 paź 2017, 18:42

Tomek pisze:No i oglądalność, która jest trochę niepokojąca, aczkolwiek Orville nadal jest w czołówce najlepiej oglądanych seriali Foxa (współczynniki). Spadki wynikają tutaj głównie z przesunięcia na czwartek i emisji w tym samym dniu, co cholerne Gotham :rolleyes:
Orville oglądalność.jpgMam nadzieję, że Fox weźmie pod uwagę liczbę odtwarzeń i streamingu, które podobno są bardzo dobre.


Jak narazie przewidywania nie są złe.
http://tvbythenumbers.zap2it.com/renewc ... rd-season/
[PODPIS USUNIĘTY PRZEZ WOLNE MEDIA WEDŁUG MEDIA2]
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 3845
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Tomek » 15 paź 2017, 20:50

No to trzymam kciuki :).

A tutaj nagranie z całego panelu serialu The Orville, który miał miejsce ostatnio na konwencie New York Comic Con 2017. Jako goście aktorzy Adrianne Palicki, Scott Grimes, Penny Johnson oraz pośrednictwem Skype'a - Seth McFarlane :)

Spotkanie dość żywe, co nastraja pozytywnie na przyszłość.
HENSHIN!
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 3845
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Tomek » 17 paź 2017, 21:04

Reportaż z KNB EFX - firmy, która odpowiada za makeup'y obcych z Orville. Można sobie zobaczyć, jak robiona jest charakteryzacja Krillów :)
[ Spoiler ]

No i taka ciekawostka w pierwszego odcinka Orville, o której nie wspominałem. W pilocie mamy postać doktora Aronova, granego przez Briana George'a. Aktor znany z pewnością z roli w Teorii Wielkiego Podrywu (sitcomu z geekowym humorem m.in. dotyczącym Star Treka), gdzie grał ojca jednego z bohaterów. Niewiele jednak poza fandomem ST pamięta, że wcielał się też w tatusia doktora Julian Bashir w serialu Star Trek Deep Space Nine.
Bashir Orville.jpg
Richard Bashir.jpg
Miał także rólkę jako O'Zaal w Voyagerze.
O'Zaal.jpg
HENSHIN!
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 3845
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Tomek » 20 paź 2017, 7:13

Kolejny filmik z André Bormanisem - tym razem o jego podejściu do życia pozaziemskiego:


Przy okazji mały off-topic - do sieci trafił przedostatni 10. odcinek serialu Star Trek Continues (o którym wspominałem w innym wątku) pod tytułem "To Boldly Go: Part I"
HENSHIN!
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 3845
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Tomek » 28 paź 2017, 9:16

Siódmy odcinek Orville'a zaliczył wzrost telewizyjnej oglądalności dla serii :). Współczynnik 1.2 w grupie 18-49 i 4,2 miliona widzów, co jest najlepszym wynikiem, jeśli chodzi o odcinki nadawane w czwartki (trzeci, jeśli brać pod uwagę epizody z niedziel).
http://variety.com/2017/tv/news/the-orv ... 202600964/

Najnowsza historia wyśmiewa współczesną kulturę facebookową opartą na like'ach. Bohaterowie trafiają na planetę, gdzie panuje demokracja absolutna i o wszystkim decydują łapki w górę i w dół. Ogólnie podobało mi się, chociaż czuję pewien niedosyt - jakiegoś bardziej interesującego dialogu, jak to miało miejsce na przykład w odcinku trzecim czy pod koniec szóstego. Sam sposób wywołania całego zamieszania też nie każdemu może się nie spodobać, ale omówmy się - głupota tego bohatera, jak też jego najbliższego "practical joke'owego" kolegi, jest już osaczona głęboko w historii, więc nic dziwnego, że musiał coś wywinąć :rolleyes: .

Za to fajnie wypadła końcówka - podoba mi się. Raz, że członkowie Orville nie mają skrupułów z oszukiwaniem (taki Picard z TNG to 10 razy by się zastanowił i machnął przy tym jeszcze etyczną mową). Dwa - bohaterowie nie próbują naprawiać świata, swoje interesy rozwiązali i "do widzenia" - lecą dalej. Pierwsza dyrektywa z ST utrzymana. Niektórym może za to nie podobać się takie szybkie rozwiązywanie spraw, ale jak dla mnie w tym odcinku wyszło to dobrze ze względu na motyw "walki z czasem" przy ratowaniu swojego kolegi. Nie czuję się przez to tych uproszczeń w końcówce jak w 2. i 4. epizodzie.

W odcinku na drugim/trzecim planie pojawiła się też czwórka aktorów mających małe rólki w Star Treku:

1. Steven Culp jako Willks (w Star Trek Enterprise jako Major Hayes; w filmie Star Trek Nemesis jako Martin Madden - sceny z nim usunięto w wersji kinowej :rolleyes:).
Willks The Orville.png

Steven Culp Star Trek.jpg

2. Powraca admirał Tucker z 2. odcinka, czyli Ron Canada (Martin Benbeck z Star Trek The Next Generation, Martin Benbeck z Deep Space Nine, Fesek z Voyagera).
admiral Trucker Orville.jpg
Ron Canada Star Trek.jpg

3. Loren Lester jako Lewis (w Star Treku Deep Space Nine jako przedstawiciel rasy Teplan)
Lewis The Orville Loren Lester.jpg
Teplan Deep Space Nine.jpg
Teplan Deep Space Nine.jpg (9.84 KiB) Przejrzano 2212 razy

4. Corey Mendell Parker jako policjant (w Star Trek Enterprise jako Paul Mayweather - brat Travisa)
police Orville.jpg
Corey Mendell Parker Orville.jpg
HENSHIN!
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 3845
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Tomek » 02 lis 2017, 19:48

Powstanie drugi sezon serialu Orville :)
The Orville - będzie drugi sezon gwiezdnej komedii Setha MacFarlane!

The Orville to kolejny serial Setha MacFarlane (Family Guy, American Dad, The Cleveland Show), który najwidoczniej zdobył na tyle dużą popularność, że został przedłużony o kolejny sezon po zaledwie ośmiu odcinkach.

"Po raz kolejny Seth przyciągnął wielką publikę. Dostarczył nam serial pełny optymizmu, dramatu i jego oryginalnego humoru. Chcemy podziękować jemu, reszcie utalentowanej obsady, producentom oraz całej ekipie za niesamowity pierwszy sezon. Nie możemy się doczekać, aż zobaczymy, gdzie The Orville zawędruje w drugim sezonie" - mówi Michael Thorn, jeden z dyrektorów stacji FOX, która emituje serial.
Źródło: https://moviesroom.pl/z-ostatniej-chwil ... macfarlane

Dzisiaj o 21.00 emisja pierwszych dwóch odcinków na polskim Foxie - tylko nie zrażać się, zwłaszcza pierwszym z nich. ;)

Wyszedł też nowy materiał, w którym Howard Berger opowiada o projektowaniu obcych dla serialu :)
HENSHIN!
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 3845
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Tomek » 04 lis 2017, 14:33

Po zwyżce oglądalności czas na jej spadek. W tym tygodniu 8. odcinek Orville oglądało "na żywo" 3,76 milionów widzów, a współczynnik wyniósł 1.0 w grupie 18-49.
https://headlineplanet.com/home/2017/11 ... eady-demo/

Co ciekawe za kamerą tego odcinka stanął ponownie weteran ST i producent wykonawczy Orville - Branon Braga. Tym razem jednak odpowiadał również za scenariusz, co jest bardzo widoczne. Epizod jest bardzo familijny w stylu Star Trek Voyagera, ze względu na obecność dzieci - DS9. Powiedzmy, że po prostu promieniuje od niego klimatem lat 90 :D

Trzeba oddać autorowi, że postarał się, aby stworzyć bardzo wkurzające, przynajmniej na początku, dzieci - nieczęsto spotyka się tak bardzo rozwydrzone bachory w serialach/odcinku, który ma być teoretycznie ciepłymi kluchami :D Niemniej absurdalna scena z nogą (coś dużo wątków związanych z tą częścią ciała w tym sezonie ;)) oraz późniejsza relacja z okrętowym androidem wynagradzają to.

Jak dla mnie Isaac to najlepszy bohater całego serialu, w sumie jest dla mnie ciekawszy niż Data z Star Trek Next Generation, bo nie chce być człowiekiem jak android z Enterprise, a w przeciwieństwie do niego uważa się za wyższą formę życia - traktuje mieszkańców Orville jako obiekt obserwacyjny - jak jakiś naukowiec obserwujący zwyczaje małp z ZOO. Co więcej scenarzyści starają się, aby mówił typowo naukowym bełkotem na zwykłe czynności przez co wymiana zdań z jego udziałem jest najskuteczniejszym źródłem komedii w serialu.

Najlepiej wypadła jak dla scena na statku, gdzie robot oferuje pani doktor proste rozwiązania w kwestii pozbycia się problemów rodzicielskich oraz późniejsze naśladownictwo zachowań ludzi przez niego - te komiczne bezsensowne karcące zdanie w stronę dzieci oraz wsparcie emocjonalne dla matki oparte o gest, który wcześniej nauczył się od dzieciaków :)

Do tego ta dobra muzyka występująca podczas naprawy Orville. Jakbym nie wiedział, że odcinki są kręcone dużo wcześniej pomyślałbym jeszcze, iż to jakiś przytyk do Star Trek Discovery (w ostatnim odcinku urządzono imprezę przypominającą bardzo biedną szkolną potańcówkę - podsumowując zamiast wymyślić jakieś futurystyczne formy spędzania czasu, twórcy już na starcie wyskakują ze sceną, jaką moglibyśmy zobaczyć w każdym współczesnym młodzieżowym i nie tylko serialu). Zresztą tego serialu już nie będą oglądać. 30 minut 7. odcinka przekonało mnie, że twórcy nie potrafią nawet w ciekawy sposób zaprezentować tak typowego wątku jak pętle czasowe.
HENSHIN!
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 3845
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Tomek » 05 lis 2017, 15:11

Wywiad po polsku z Adrianne Palicki (Palicką ;)) i Scottem Grimesem na temat serialu Orville:
https://naekranie.pl/artykuly/jestesmy- ... lu-orville

Także zapomniałem wspomnieć, że w 8. odcinku Orville postać o imieniu Drogen gra Brian Thompson.
Brian Thompson.jpg
Drogen Brian Thompson Orville.jpg
Aktor wielokrotnie grał wcześniej w Star Treku. Wcielał się w klingona Klaga (Star Trek Next Generation), Inglatu, Toman'torax (Deep Space Nine) czy romulana Valdore (Enterprise - pewnie postać pełniłaby czołową rolę, gdyby serial nie został anulowany po 4. sezonie). Pojawił się też w filmie Star Trek Generations jako klingon bez imienia.
Brian Thompson Star Trek.jpg
Jako ciekawostkę dodam, że aktor debiutował w filmie Terminator - był tym punkiem, którego na początku filmu zabił tytułowy bohater :D
Brian Thompson Terminator.jpg
HENSHIN!
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 3845
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Tomek » 12 lis 2017, 9:54

Twórcy Orville coraz bardziej rozkręcają się. Spodziewałem, że 9. odcinek Orville będzie nudnym wątkiem dotyczącym związku kapitana i jego ex, a tutaj jazda scenarzysty po bandzie :D.
Orville 9.jpg
Pamiętam, jak twórcy Star Trek Discovery mówili o możliwościach, jakie daje im wyższa kategoria wiekowa - chwalili się, że dzięki temu będą mogli pokazać seks międzygatunkowy. Osobiście miałem z tego bekę, bo typu relacje ST już widział, więc mogło co najwyżej chodzić o zwykłą, niepotrzebną nagość - nudne pocieranie się pomalowanych aktorów w łóżku z piersiami i tyłkami na wierzchu (w najlepszym razie na poziomie Gry o Tron). Z drugiej strony widziałem też inne, ale niepasujące do poważnego serialu możliwości - w przypadku relacji z nie humanoidem można byłoby pokazać ocenzurowane, ale jednak wymowne sceny rodem z japońskiego hentai :lol:. No cóż - wyższy kategoria okazała się bullshitem autorów, z kolei relacje w tej serii przypominają fabularnie młodzieżowy serialik z CW typu Flash. Nawet pojawia się dialog typu "mój największy sekret jest taki, że w nikim nigdy nie byłam zakochana" :huh:.

Tymczasem Orville nie pie***y się i zdarza się w tych 45 minutach trochę dziwnych momentów :lol:. Odcinek ma w sobie ten klimat, które cechowały epizody ST, gdzie twórców za bardzo ponosiła fantazja (jak ten odcinek Następne Pokolenie, w którym Troi została zapłodniona przez istotę z przestrzeni kosmicznej :rolleyes: ). Pomijając początek, gdzie jest trochę męczącej kłótni między kapitaństwem, śmiałem najbardziej od początku serialu.

Podoba mi się, jak produkcja pogodziła te wątki również z wydarzeniami, które dzieją się w tle. Lubię, jak załoganci Orville nie są krystaliczni (w sumie nie tylko oni - bo propozycja padła z zewnątrz) i perfidnie wykorzystują nadarzającą się możliwość do rozwiązywania dużego konfliktu :twisted:.

Co do samej oglądalności odcinka była ona taka jak tydzień.
HENSHIN!
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 3845
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Tomek » 13 lis 2017, 14:40

Zapowiedź 10 odcinka The Orville :)


Zdjęcia z epizodu:
The Orville 10.jpg
The Orville 10 - 3.jpg
The Orville 10 - 4.jpg
The Orville 10 - 5.jpg
The Orville 10 - 6.jpg
The Orville 10 - 7.jpg
The Orville 10 - 8.jpg

Źródło / więcej: https://onlyspoiler.com/2017/11/07/the- ... res1_full/
HENSHIN!
Awatar użytkownika
Tomek
VIP Mod
Posty: 3845
Rejestracja: 24 maja 2006, 22:01
Kontaktowanie:

THE ORVILLE - duchowy następca prawdziwego Star Treka

Postautor: Tomek » 15 lis 2017, 9:04

Wczorajszego dnia w Ameryce obchodzono Narodowy Dzień Pikli :lol:
Pojawiła się też smutna informacja dotycząca serialu - pierwszy sezon The Orville nie będzie składać się z zaplanowanych 13-stu odcinku, tylko 12-stu. Ostatni epizod obecnej serii poleci 7 grudnia, a trzynasty odcinek zostaje przesunięty na początek drugiego sezonu. Premiera jesienią przyszłego roku.

Szkoda, bo aktor grający sternika Malloya w wywiadzie, który podawałem wcześniej powiedział, że jest to jego ulubiony odcinek.
HENSHIN!


Wróć do „Seriale zagraniczne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości